Śledzimy ciekawe blogi techniczne.
Dowiedz się więcej »
W końcu udało mi się znaleźć czas i warunki ku temu, aby móc co nieco napisać. Do tej pory nie pozwalała na to nie tylko ograniczona ilość czasu, ale również brak dostępu do Internetu. Jak się okazuje, o ile z samym miejscem w akademiku nie było problemu, tak niestety korzystanie z Internetu okazało się być mocno utrudnione. Na początku, przed pobłogosławieniem przez admina, całkiem nieźle sprawdzał się domowy VPN. A obecnie? Dostęp do I-netu jest - szkoda tylko, że mocno ograniczony. Prędkość rzędu 32kB/s to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. Ale przynajmniej "sekjurnie"! Czuję się bezpiecznie, gdy widzę, że zablokowano mi dostęp do portów związanych z SMTP.
Jakby tego było mało, jak już uzyskałem dostęp do cywilizowanej części świata mediów to... Dowiedziałem się od Psychola, że grupa zajmująca się XHTML 2.0 w ramach W3C zostanie rozwiązana z końcem 2009 roku. Krótkie zapoznanie się z materiałami zaowocowało konsternacją. Pozostaje XHTML 1.0, 1.1 oraz serializacja HTML 5 do XML-a, czyli XHTML 5.
Z informacji lokalnych - w Warszawie nadal jest niemiłosiernie gorąco. Dobrze przynajmniej, iż "boot camp" na praktykach dobiegł końca i może nareszcie będę wracać do domu w okolicach 17 oraz porządnie się wysypiać. To tyle w kwestii marudzenia.
04/07/2009 07:16 PM | oryginalny wpis
04/07/2009 04:37 PM | oryginalny wpis
W najnowszym wydaniu miesięcznika Press (Numer 7 (162) 07.2009) opublikowano kilka interesujących tekstów związanych z wrzącym bulgotem na rynku prasowo-wydawniczym. Jest podsumowanie sporu "Dziennik vs. Kataryna" (Press twierdzi, że "Sprawa Kataryny dowiodła, że dziennikarze muszą zaakceptować blogerów w przestrzeni publicznej"), jest też analiza planowanego połączenia Dziennika i Gazety Prawnej, czytelnicy znajdą tam uzasadnienie tezy: "wydawcy liczą, że e-czytniki ocalą prasę przed zagładą". Ja zaś odnotowuję to wydanie, gdyż jest tam również mój felieton, opublikowany w dziale Interranking.
04/07/2009 03:43 PM | oryginalny wpis
Obok monografii dr Litwińskiego pragnę dziś wspomnieć o jeszcze jednej książce na temat ochrony danych osobowych, która ukazała się niedawno na rynku. Mam na myśli pracę zbiorową pod redakcją prof. Grażyny Szpor, zatytułowaną "Ochrona danych osobowych. Skuteczność regulacji." Książka ta stanowi "pokłosie" zorganizowanej przez WPiA UKSW konferencji naukowej "Ochrona danych osobowych - skuteczność regulacji", która odbyła się w listopadzie 2008 roku w Oborach k. Konstancina.
04/07/2009 02:36 PM | oryginalny wpis
Na rynku księgarskim ukazała się monografia autorstwa dr Pawła Litwińskiego, zatytułowana "Ochrona danych osobowych w ogólnym postępowaniu administracyjnym". Autor monografii znany jest czytelnikom niniejszego serwisu m.in. z komentarzy, które tu zostawia, chociaż nie tylko dlatego - jest przecież także autorem innych publikacji omawianych w tym serwisie, a także uznanym ekspertem zajmującym się prawem telekomunikacyjnym, prawem do prywatności i bezpieczeństwem informacji. Proponowana dziś monografia jest w istocie drukowanym wydaniem rozprawy doktorskiej dr Litwińskiego, którą obronił (z wyróżnieniem!) na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w zeszłym roku. Z nieukrywaną przyjemnością zachęcam Państwa do sięgnięcia do tej publikacji.
04/07/2009 01:57 PM | oryginalny wpis
Polskie Normy są chronione prawem autorskim (na podstawie art 5 ust. 5 ustawy o normalizacji). Polskie Normy przywoływane są czasem w przepisach powszechnie obowiązującego prawa. Polską Normę można kupić... Muzyka i filmy również są utworami chronionymi (o ile nie minął odpowiedni czas) prawem autorskim. Niektórzy czytelnicy pamiętają, że Prezes UOKiK prowadził postępowania przeciwko wydawcom płyt DVD. Chodziło o Warner Bros oraz Vision Film. Rozpoczynając postępowanie Prezes UOKiK zakwestionował informacje zamieszczane na okładkach płyt, które "sugerowały bezwzględny zakaz pożyczania oraz kopiowania utworu bez zgody właściciela praw autorskich". Kupując wydawnictwo Polskiego Komitetu Normalizacyjnego można znaleźć inne "noty" niż w przypadku filmów i muzyki, ale zastanawiam się, czy również w tym przypadku Prezes UOKiK miałby coś do zrobienia na polu ochrony praw konsumentów...
04/07/2009 01:01 PM | oryginalny wpis
Opublikowano kolejną, czyli drugą wersję kandydującą do wydania 0.13 jednego z najbardziej popularnych komunikatorów bazujących na protokole Jabber/XMPP - Psi. Poprawiono błędy znalezione w Psi 0.13 RC1. Największe zmiany, które pojawią się w finalnej wersji, która miała zostać wydana 6 czerwca, to:
Wydaje się, że rozmowy głosowe to największa i najważniejsza zmiana w stosunku do poprzednich wersji. Warto jednak zwrócić uwagę na wspomniany system poleceń, który w wersji pełnowymiarowej istnieje w Psi już od jakiegoś czasu (początki w wersji 0.11). Dlaczego może być przydatny? Pozwala on kontrolować innego klienta Psi podłączonego pod to samo konto (np. zostawiliśmy włączony komunikator w pracy, a obecnie jesteśmy w domu) i np.:
Psi obsługuje obecnie pierwsze trzy możliwości. Jest to zdecydowanie przydatna funkcjonalność.
03/07/2009 11:33 PM | oryginalny wpis
03/07/2009 07:23 PM | oryginalny wpis
03/07/2009 03:06 PM | oryginalny wpis
Jeśli w Twojej firmie wszystko jest na swoim miejscu, Klienci zaczynają pukać do Twoich drzwi. A częściej „pukają” wirtualnie do skrzynki pocztowej, przysyłając zapytania ofertowe. Samo takie zapytanie to jeszcze nie jest powód do świętowania, takiego „wstępnie zainteresowanego” Klienta trzeba zdobyć. I o tym właśnie razem z Markiem Jankowskim opowiadamy w tym odcinku.
Czy na każde zapytanie należy odpowiadać? A co, jeśli Klient pyta o usługę, której nie świadczysz (albo towar, którego nie sprzedajesz)? Co to jest „kwalifikacja” Klientów? Co pisać w odpowiedziach? Jak zdobywać rekomendacje od innych? Wszystkie te mądrości, plus jeszcze parę innych, zmieściliśmy w półgodzinnej audycji.
A kto dziś jest naszym gościem? Zamiast sławnych polityków czy sportowców, pomaga nam dzisiaj dwójka sympatycznych, bliżej nie znanych indywiduów: pan Zenek (przedsiębiorca i ojciec) oraz pani Jadzia, asystentka prezesa. Wszelkie podobieństwo wyżej wymienionych do prawdziwych postaci jest zupełnie przypadkowe.
• Posłuchaj online (MP3)
• Posłuchaj tutaj (kliknij niżej)
Wiedz jednak, że odpowiedź na zapytanie ofertowe to dopiero pierwsza część „cyklu zdobycia Klienta”. Jeśli oferta się spodoba, Klient będzie chciał się z Tobą spotkać. O spotkaniach z Klientami mówimy w kolejnym odcinku, stay tuned…
Komentarze jak zwykle mile widziane :)
Podobne wpisy:03/07/2009 06:00 AM | oryginalny wpis
It has been a while since we announced the Koala - Komodo Advanced Localization Assistant - Project. While we work on the project on a nearly daily basis, we are just three students that need to do other work (like preparing for the upcoming examinations...), and because of that, the progress isn't as fast as it could be, if Koala would be our only project, but: we have a target for the final release: August, 23rd - September, 15th - and we plan not to miss it.
Our project schedule is of course more detailed - it consists of four big stages: preparation, implementation, integration and stabilization. That's the process of software development we did learn at our university, and our goal is to develop Koala that way.
During the first project stage, preparation, we've investigated as much as possible how Koala should work and look like, and as a result, we have written the Software Requirements Specification and Software Architecture documents.
In the Software Requirements Specification, we've listed the must-have features and have split them into modules with similar or dependent functionalities. In the now ongoing implementation stage, we are working on that modules separately. What does this mean? We code e.g. the "compare-locales" access module, make a few tests to be able to test it if it works as expected - and leave it there. So it's a single module, not (yet) connected with other modules.
As a result of this software development model, it's not possible to have something you "could touch" now - there won't be anything really usable until the next phase of development.
During the integration stage, we will make an working extension out of the many standalone modules. We will connect the modules through the, in the preparation stage specified, API's, one by one. It may look easier than it'll be, because this stage never comes as expected.
That will be also the time where we will start releasing pre-release versions of Koala: alpha and beta releases. They are to be expected late July.
After getting rid of the biggest blockers, we will enter the stabilization phase, where we will just fix known bugs and look for yet undiscovered bugs, by: testing, testing and testing. Because of that, in the middle of August you can expect an release candidate (hopefully just one).
The final release target is August, 23rd with a margin up to September, 15th.
If you'd like to help us in any way with this project, please drop a line in the comments.
Short update: between writing this posting and publishing it, we already entered the integration stage - but because of our examination session, the integration will start at full speed not earlier than in about three weeks.
02/07/2009 09:45 PM | oryginalny wpis
02/07/2009 07:30 AM | oryginalny wpis
„Groundswell” to książka napisana przez ludzi z firmy konsultingowej jako zwieńczenie przeprowadzonego przez ich firmę badania użytkowników internetu. Jak mogę ją krótko podsumować? „Książka o web 2.0 od ludzi z firmy konsultingowej dla ludzi z kadry zarządzającej”. Możesz ją kupić w prezencie szefowi, który nie wie, co to blog – książka wyjaśni mu to łopatologicznie. Jeśli jednak czytasz blogi, komentujesz, uczestniczysz w tym wszystkim, co mieści się w etykiecie „web 2.0”, odpuść sobie.
Dlaczego? Bo wiesz lepiej. Z książki boleśnie wyziera to, że „konsultanci” patrzą na całe to badanie z zewnątrz. Popełniają błędy rzeczowe, których być może nie popełniliby, gdyby choć przez chwilę skorzystali z narzędzi, które opisują. Możemy się zatem dowiedzieć, że iTunes to „witryna internetowa” a Digg służy do… przechowywania zakładek. Jest tego więcej.
W wielu miejscach ksiązki widać także, że jest to „obszerny opis do badania” – podawane fakty nie mają umocowania w treści, wyskakują jak Filip z konopii. Czytamy zatem o tagowaniu jako aktywności użytkowników, a w następnym zdaniu dowiadujemy się, jaki procent mieszkańców Korei taguje. Po co mi ta informacja? Robiliście badanie, wrzućcie tabelę ;)
Książka opisuje wszystkie zjawiska związane z aktywnością użytkowników w sieci – blogi, social news, tagowanie, user generated content itp. Niestety, w kontekście „wprowadzenia dla szefa” – mamy zatem przedstawienie, czym są blogi, opis narzędzi do blogowania, a także rozdział na temat tego „dlaczego są zagrożeniem dla Twojej organizacji”. W sam raz do przestraszenia zainteresowanego blogowaniem szefa ;)
Książkę czytałem zaraz po Crowdsourcing Howe’a i może ten kontrast wpłynął na moją ocenę. Obie opisują crowdsourcing i inne aktywności użytkowników sieci, ale jedna jest napisana ze swadą przez człowieka, który „był obecny na linii ognia”, a druga przez „badaczy, którzy obserwowali i wysnuwają wnioski”. Przykro mi, ale uważam, że jest jeszcze za wcześnie, by kreować się na „ekspertów od social media”.
W skrócie zatem: moim zdaniem książka to blef. Może podziałać na szefa, który uważa, że blogi to pamiętniki nastolatek. Tobie, który czytasz blogi i masz konta w serwisach społecznościowych, odradzam. Spokojnie dasz sobie radę bez niej. A wiedza o tym, ilu ludzi taguje w Korei? Obejdzie się ;)
Podobne wpisy:02/07/2009 07:00 AM | oryginalny wpis
Ja pier…
Przecież:a) Tego w ogóle nie widać!
b) Nawet jak widać, to nie wiadomo co to jest!
Oto najlepsze podsumowanie tematu rozpoznawalności ikon, jakie wysłał mi dziś jeden z klientów. Wypowiedź dotyczyła strony artykułu na jednym z jego serwisów, gdzie miała być funkcja „poleć znajomemu”. Funkcja była, w postaci ikonki, od paru lat, ale gdy przyszło mu ją znaleźć, nie poradził sobie.
Jared Spool na blogu UIE Brain Sparks przypomniał niedawno 3 stare zasady dotyczące ikon. Zasady stare, a powszechnie łamane:
01/07/2009 09:42 PM | oryginalny wpis
Fundacja Panoptykon i portal PolskaLiberalna.net zapraszają na dyskusję w ramach cyklu "Spotkania Liberałów", a zatytułowaną "Społeczeństwo nadzorowane: czy mamy kontrolę nad systemami nadzoru?". Rozmawiać będą: Katarzyna Szymielewicz (Fundacja Panoptykon), Adam Ostolski (Krytyka Polityczna), Piotr Waglowski (portal VaGla.pl) i Jerzy Jachowicz (Dziennik). Moderatorem dyskusji będzie Marcin Celiński (portal PolskaLiberalna.net).
01/07/2009 04:19 PM | oryginalny wpis
Jeff Howe to człowiek, który ukuł termin „crowdsourcing” na potrzeby artykułu w magazynie Wired w 2006 roku. Od tamtej pory uczestniczył w wielu projektach, w których „potęga tłumu” była wykorzystywana zarówno w biznesie, jak i dla celów charytatywnych. Howe jest dziennikarzem, więc książka o crowdsourcingu była naturalną konsekwencją. Dobra książka, mogę dodać.
O crowdsourcingu pisałem już kilka razy (pierwszy raz właśnie po artykule Howe’a) – termin oznacza angażowanie „tłumu” do wykonania konkretnych zadań. Trend ten jest obecny w biznesie od jakiegoś czasu – sam Howe pisał o iStockPhoto (największym dziś banku zdjęć) czy InnoCentive (grupa ochotników-naukowców, wynajmowana do rozwiązywania problemów, z którymi nie dają sobie rady „mózgi” w koncernach). Książka Crowdsourcing to bardzo ciekawe źródło wiedzy dla wszystkich, którzy chcieliby ten model spróbować wdrożyć w swoich firmach czy projektach.
Książka jest pisana bardzo ciekawie – nie jest to studium przypadku oglądane z zewnątrz (taką książkę o crowdsourcingu też czytałem, recenzja wkrótce). Howe nie tylko wie, o czym pisze, ale także „odrobił zadanie domowe” – poza opisami modeli biznesowych znajdziemy tam także wywiady z kadrą zarządzającą iStockPhoto czy Innocentive, nie zabraknie też profili poszczególnych badaczy.
Jeśli termin „crowdsourcing” jest dla Ciebie nowością, znajdziesz w książce solidne podstawy wiedzy na ten temat. Autor powołuje się na przypadki, które zbadał, ale także na własne zwycięstwa i porażki na tym gruncie – crowdsourcing jest na tyle nową dziedziną wiedzy, że błędy są nieuniknione, a warto uczyć się na cudzych błędach.
Ale nie tylko amatorzy znajdą tam coś dla siebie. Książka jest pełna świetnych spostrzeżeń i zaskakujących faktów związanych z crowdsourcingiem. Jedną z rzeczy, które mnie zaskoczyły przy przedstawianiu badaczy Innocentive był ich sposób podchodzenia do rozwiązywania problemów. Okazuje się, że… większość z nich zna odpowiedź na postawiony problem od razu, lub dochodzi do niej bardzo szybko. Dlaczego badacze w korporacjach nie znaleźli odpowiedzi? Bo ogranicza ich kierunkowe wykształcenie – problemy, które zatrzymują chemików są np. rozwiązywane bez problemów przez elektryków czy matematyków. Wyzwaniem zatem nie jest zdobycie jak największej ilości wiedzy z danej dziedziny, ale „interdyscyplinarny” przepływ tej wiedzy.
Howe pokazuje, jakie warunki należy spełnić, aby taki swobodny przepływ wiedzy zaistniał na stałe w kulturze korporacyjnej. Daje przykłady tego, co mu pomaga oraz co taki przepływ wiedzy hamuje. Jeśli zatem myślisz o „zaangażowaniu tłumu” w swojej firmie, jest to pozycja obowiązkowa.
Podsumowując, „Crowdsourcing” to doskonała książka dla każdego, kogo interesuje „ekonomiczny” wymiar czegoś, co określamy mianem Web 2.0. Napisana przez znawcę tematu, zgrabnym językiem, z ciekawymi zagadnieniami. Więcej takich książek…
Książka nie ukazała się jeszcze w Polsce. A szkoda…
Podobne wpisy:01/07/2009 11:02 AM | oryginalny wpis
Po wyroku grzywny dla wydawców serwisu bielsko.biala.pl zwróciłem się do Rzecznika Praw Obywatelskich, Prezydenta RP oraz do Premiera, ale również do Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej z pytaniami o podstawę prawną działania serwisów własnych urzędów oraz o to, czy zarejestrowano te serwisy w sądzie. Czytelnicy zwrócili się również z takimi pytaniami do Ministerstwa Sprawiedliwości. RPO mi jeszcze nie odpowiedział, ale Rzecznik - zamiast odpowiedzi - napisał list do ministra Zdrojewskiego (Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego). Odpowiedzieli za to pozostali adresaci. Żaden z urzędów nie zarejestrował takiego serwisu własnego w sądzie, ponieważ - jak twierdzą - nie trzeba ich, na gruncie dziś obowiązującego prawa, rejestrować. Jeśli Prezydent RP, strażnik Konstytucji, nie widzi potrzeby rejestrowania serwisów internetowych, ponieważ nie ma tam druku, dźwięku albo dźwięku i obrazu - jak to możliwe, że sądy powszechne orzekają grzywny?
30/06/2009 05:21 PM | oryginalny wpis

30/06/2009 03:38 PM | oryginalny wpis
Nareszcie czas wolny. Tak mi się przynajmniej wydaje.
Marta dosłownie przed chwilą uzyskała wyższe wykształcenie. Teraz jeszcze tylko dwa lata do uzyskania tytułu magistra, a kto wie, może i zdecyduje się na coś więcej. Ja tymczasem załapałem się na kolejny, tym razem 5 rok informatyki, a we wrześniu powalczę jeszcze o zarządzanie tak, aby bez zbędnych kosztów przejść na 4 z 6 semestrów i specjalizować się w SBE&M. Interesująca opcja, prawda?
Natomiast jeszcze dzisiaj czeka mnie wyprawa do Warszawy, gdzie spędzę najbliższe 3 miesiące. Z samej praktyki naukowej relacji zapewne nie będzie. Wygląda na to, iż udział w niej będzie się wiązać z podpisaniem papierów dot. zachowania stosownej dyskrecji. W planach mam również pojawienie się na konferencji JAVArsovia 2009, która odbywa się w najbliższą sobotę. Przy okazji pobytu w Warszawie może uda mi się zostać notariuszem Thawte.
Pod koniec listopada, m.in. dzięki Ad!vice, wybieram się z Martą i całą ekipą (pozdrowienia m.in. dla Psychola i Tediego) na koncert Rammsteina w katowickim Spodku. Mam nadzieję, że oprócz samej muzyki będzie można również liczyć na widowiskowy show.
Wpis z serii czysto informacyjnych, niezawierający żadnej wartości intelektualnej. Wstęp do dłuższego wypoczynku i nieobecności na Joggerze.
30/06/2009 12:58 PM | oryginalny wpis
30/06/2009 11:26 AM | oryginalny wpis